Turyści zapłacą nawet o 137 zł więcej. Zmiana w taniej linii lotniczej
Drastyczny, ale konieczny krok wprowadza znana duża australijska linia budżetowa Jetstar. Turyści przez lata cenili ją m.in. za to, że nakładała na podróżnych dodatkowych kosztów za bagaż podręczny, niezależnie od tego, czy chodziło o ten pod nogami, czy w większym schowku nad głową. Z drugiej strony, choć pozwoliło to zaoszczędzić, było też powodem stresu wielu podróżnych. Ci często mieli narzekać, na problem ze znalezieniem miejsca na walizkę i zgłaszać, że to obniża komforty podróży. Zmiana ma poprawić sytuację.
Linia Jetstar wprowadza zmiany
Nowy pomysł zaprezentowano 5 sierpnia. Linie lotnicze Jetstar od 2027 roku zmienią swoją politykę dotyczącą bagażu podręcznego i podobnie jak Wizz Air czy Ryanair będą pobierać dodatkowe opłaty za większy bagaż podręczny. Bezpłatnie będzie można przewozić jedynie małe torby umieszczone pod siedzeniem o maksymalnych wymiarach 40 × 30 × 20 cm i o dowolnej wadze.
Dla wielu to zapowiedź lepszego. Po opłacaniu dodatkowego bagażu podręcznego turyści zyskają też priorytetowe wejście na pokład, więc nie będą już musieli przejmować się chaotycznym szukaniem miejsca. Torba lub walizka w schowku będzie musiała mieścić się w wymiarach: 56 x 36 x 23 cm. W tym przypadku waga też nie będzie kontrolowana – wcześniej za każdym razem mogła ona wynosić max. 7 kg.
Jetstar, poinformował, że decyzję o wprowadzeniu zmian podjął na podstawie ankiet przeprowadzonych wśród pasażerów i personelu pokładowego. Wyniki wskazywały, że ważenie bagażu przy bramce wejściowej oraz szukanie miejsca w schowkach to dwa najbardziej stresujące doświadczenia.
Tyle zapłacą turyści za bagaż
Jak podaje theguardian.com, opłata wyniesie od 25 do 52 dolarów australijskich w zależności od trasy lotu. W przeliczeniu na złotówki daje to od ok 67 zł do ok. 137 zł. Najdrożej ma być na najdłuższej trasie, czyli z Cairns (Australia) do Tokio w Japonii. Najmniej wyniesie zaś podczas lotu Sydney – Melbourne.
Część pasażerów po ogłoszeniu zmian w Jetstar wyraziła nadzieję, że dzięki zmianie ceny zwykłych biletów będą niższe, a więcej zapłacą jedynie ci, którzy faktycznie chcą korzystać ze schowków.